28 listopada 2021

OSTATNI AKORD CLAN OF XYMOX


Wszystko już jasne. Karty odkryte przynajmniej jeśli chodzi o koncert Clan Of Xymox w stolicy Dolnego Śląska. Tak jak przewidywałem, repertuar oparty był nie na nowej płycie jak można by przypuszczać, a na utworach z bliższej jak i dalszej przeszłości. Zapewne taki stan rzeczy ucieszył większość zgromadzonych, ja jednak po cichu liczyłem na kilka fragmentów płyty "Limbo". Nic to, miejmy nadzieję, że kolejne trasy koncertowe będą już bogatsze o kilka nagrań z tej płyty. Nie ma jednak co narzekać bo koncert w Starym Klasztorze był o wiele lepszy niż ten, który zespół zagrał przed bodajże rokiem w sali A5. I żeby była jasność, winę za taki stan rzeczy trzeba złożyć na barki miejsca, w którym to odbywał się ten koncert. Sala A5 akustykę ma raczej średnią, a przy głośniejszych fragmentach w uszach słuchaczy pojawia się pisk. Tak było na Clan Of Xymox, tak też było na Fields Of The Nephilim. Dobrze, że tym razem zorganizowano ten występ w Sali Gotyckiej bo to wręcz wymarzone miejsce dla takiej muzyki. Dźwięk perfekcyjny, światła bez zarzutu no i publika, która tego wieczora szczelnie wypełniła to miejsce. Gdy tam przybyliśmy nie wiedziałem, że to ostatni koncert Clan Of Xymox w tym roku. Dowiedziałem się o tym dopiero podczas występu, co ogromnie mnie ucieszyło bo zwykle są to występy będące taką wisienką na torcie. Tak też było i tym razem. Zespół dał z siebie wszystko by publiczność opuszczając przytulne mury Starego Klasztoru nie czuła się rozczarowana. Repertuar koncertowy był niemal identyczny jak ten, który zaprezentowali w A5 z kilkoma drobnymi wyjątkami. Otóż z nowej płyty poza utworem No Tomorrow pojawił się także Lockdown zagrany już na bis. Pełna rozpiska dostępna jest pod wpisem stąd też ograniczę się bardziej do moich wrażeń i przemyśleń niż do relacjonowania koncertu krok po kroku. Nie miałoby to większego sensu bowiem tak jak już wspomniałem repertuar obu koncertów był bardzo zbliżony. Różnica polegała na innej kolejności utworów, ilości kompozycji oraz rzecz jasna na kilku repertuarowych niuansach. I tak w sali A5 grupa zaprezentowała siedemnaście kompozycji z czego nagrania Leave Me Be, Cry In The Wind, Farewell wypadły z koncertowej rozpiski w Starym Klasztorze. Najbardziej żal mi Cry In The Wind, ale nie ma co rozpaczać bowiem tego wieczora zespół uraczył nas aż dwudziestoma utworami. Poza wspomnianymi dwoma akcentami z płyty "Limbo" mogliśmy też posłuchać takich kompozycji jak Your Kiss z płyty "Days Of Black" (2017), a z albumu "Spider On The Wall" wybrzmiały nagrania All I Ever Know, Lovers oraz utwór tytułowy. I choć repertuar nijak miał się do mojej set listy marzeń to i tak świetnie się bawiłem. Być może wpływ na to miało doskonałe miejsce w jakim się ulokowaliśmy bowiem koncert przyszło nam oglądać z balkonu siedząc sobie wygodnie na krzesełkach. Dźwięk, który tam docierał był selektywny i perfekcyjnie wypełniał tę niewielką przestrzeń. Nie pozostawało nam więc nic innego jak tylko delektować się muzyką.

Nie byłbym sobą gdybym nie zajrzał na stanowisko z płytami i gadżetami, które to Clan Of Xymox przywiozło ze sobą do Wrocławia. Niestety z płyt CD miałem już praktycznie wszystko. Po cichu liczyłem, że uda mi się kupić tam dwupłytowe wznowienie płyty "Twist Of Shadows", ale niestety nie było jej tego wieczora wśród wystawionych albumów. Zaintrygowało mnie jednak coś innego. Pośród asortymentu dostrzegłem płytę winylową, która to była dla mnie kompletną zagadką. Nazywała się Aleatory Chaos - Third Chapter. Po bliższym zapoznaniu się z opisem dowiedziałem się, że to czteroutworowa składanka, limitowana zaledwie do trzystu kopii. Znaleźć na niej można wersję demo utworu No Words podpisaną skróconą nazwą Xymox, która to następnie trafiła na płytę "Subsequent Pleasures" (1983). Pozostałe trzy nagrania sprokurowały Vacant Stares, Oby Wolf i Abu Nein. Nazwy te były mi absolutnie obce, ale nie stanowiło to dla mnie większego problemu bowiem lubię odkrywać nowe zespoły. Postanowiłem więc nabyć tego winyla. Jeszcze chwila namysłu, a obszedłbym się smakiem bowiem była to ostatnia sztuka. Niemal natychmiast po uiszczeniu zapłaty podszedł do mnie ktoś by obejrzeć tego winyla i pogratulował zakupu. W głosie pobrzmiewał jednak zawód. Doskonale go rozumiem bo i mnie zdarzyła się podobna sytuacja, której do dziś nie mogę odżałować. Zbyt długi namysł może nas w przyszłości sporo kosztować, zwłaszcza jeśli są to tak limitowane wydawnictwa, które znikają z rynku w tempie błyskawicznym. Bądźcie więc czujni by okazja nie przeszła Wam koło nosa.

Jakub Karczyński

 

SETLISTA - CLAN OF XYMOX - WROCŁAW - 20.11.2021 - STARY KLASZTOR

01. Strangers
02. Your Kiss
03. No Tomorrow
04. Emily
05. All I Ever Know
06. Lovers
07. Loneliness
08. Spider on the Wall
09. Louise
10. She
11. A Day
---
12. Hail Mary
13. Jasmine & Rose
14. Lockdown
---
15. This World
16. In Love We Trust
17. Going Round
---
18. Musoviet Mosquito
19. Obsession
20. Backdoor

12 listopada 2021

TROPEM CLAN OF XYMOX


Dwudziestego listopada do Wrocławia zawita grupa Clan Of Xymox, która to przyjedzie promować swój najnowszy album "Limbo". Jako że jest to niezwykle udane wydawnictwo nie mogłem sobie odmówić przyjemności zobaczenia ich na żywo. Byłby to mój drugi koncert Clan Of Xymox, który nota bene znów przyjdzie mi oglądać w stolicy Dolnego Śląska. Liczę na to, że tym razem skład uzupełni Mojca Zugna, której to zabrakło poprzednim razem. 

Ciekawi mnie jak będzie wyglądał repertuar tego koncertu. Czy będzie on oparty w dużej mierze na nowych nagraniach czy może powędrujemy w przeszłość i powspominamy sobie stare dzieje. Z nowej płyty najbardziej chciałbym usłyszeć zwłaszcza takie kompozycje jak The Great Reset, Forgotten, No Way Out, In Control czy Dystopia. Niestety przeglądając rozpiskę z koncertu w Gdańsku widzę, że pojawiło się tam tylko jedno nagranie z tej płyty. Jeśli taki scenariusz powtórzy się we Wrocławiu będę nieco niepocieszony. Wiem, że każdy fan Clan Of Xymox marzy o tym by na koncercie pojawiło się coś z dwóch pierwszych płyt, na co też rzecz jasna liczę, ale dla osób czytających "Czarne słońca" nie powinno być zaskoczeniem, że najbardziej wyczekuję dźwięków z płyty "Twist Of Shadows" (1989). Podczas ostatniej wyprawy do Wrocławia ze sceny popłynęło genialne Obsession i chyba na wiele więcej nie ma co liczyć. Szkoda bo przecież album ten obfitował w świetne utwory, które z pewnością wzbogaciłyby koncert.

Analizując sobie rozpiski utworów, które pojawiały się w ostatnim czasie na trasie grupy jasno widać, że kręgosłup repertuarowy jest ustawiony dość sztywno. Zmienia się tylko kolejność utworów choć nie brakuje też miast, gdzie program wygląda nieco bardziej interesująco. Wiem, że dla zespołów łatwiej jest zbudować sobie stałą bazę utworów i dokonywać niewielkich korekt, ale wpływa to niestety na atrakcyjność koncertów, które stają się przez to dość przewidywalnie. Miejmy nadzieję, że poza tą żelazną klasyką pojawi się też kilka zaskoczeń. Gdyby to ode mnie zależało ułożyłbym setlistę w oparciu o te kompozycje:

Cry In The Wind

Equal Ways

Theme I

Medusa

Back Door

Obsession

Blind Hearts

A Million Things

In The City

Phonix Of My Heart/Wild Thing

At The End Of The Day

Wild Is The Wind

Jasmine And Rose

Eternally

Be My Friend

Sea Of Doubt

Morning Glow

Tears Ago

The Climate Changed

Love's On Diet

The Great Reset 

Forgotten

Dystopia

To byłoby spełnienie moich koncertowych marzeń jeśli chodzi o koncert Clan Of Xymox, ale wiem, że na taką set listę nie ma nawet co liczyć. Pozostaje zadowolić się tym co będzie i czerpać z tego koncertu jak najwięcej przyjemności. Cokolwiek by się nie pojawiło, cieszę się, że oto znów będę mógł stanąć oko w oko z jednym z moich ukochanych zespołów.

 

Jakub Karczyński

05 listopada 2021

30 LAT MINĘŁO

foto: Jean-Pierre Mercier

Nie wiem czy znacie lub pamiętacie twórczość takiego kanadyjskiego zespołu Handful Of Snowdrops. Pisałem o nich kilkukrotnie na łamach "Czarnych słońc" czy to przy okazji ukazywania się nowych płyt jak i też za sprawą zakupu starszych pozycji jak choćby "Dans l'Oeil de la Tempete" (1991). Co spostrzegawczy czytelnik zauważył pewnie, że oto w tym roku przyszło tej płycie świętować swoje trzydziestolecie i w związku z tym Jean-Pierre Mercier wpadł na pomysł by wydać go ponownie wzbogacając album o dodatkowe treści. Od pomysłu do realizacji długa droga, na której to co i rusz pojawiają się wyboje. Pierwszym problemem była kwestia pieniędzy. Nauczony jednak doświadczeniem zdobytym przy wydawaniu swych ostatnich płyt, Jean-Pierre postanowił zwrócić się do swych fanów i wydać ten album pod warunkiem, że znajdzie się odpowiednio dużo chętnych, którzy sfinansują ten projekt. Oczywiście i tym razem fani stanęli na wysokości zadania. Zebranie potrzebnej kwoty poszło niezwykle sprawnie, dzięki czemu Jean-Pierre mógł puścić machinę w ruch. Na efekty trzeba było jednak poczekać około pięciu miesięcy jednak czego jak czego, ale cierpliwości to mi nie brakuje. Dorzuciłem więc swoje trzy grosze, namówiłem znajomego i w ten oto sposób staliśmy się posiadaczami tej jedynej w swoim rodzaju edycji genialnej płyty "Dans l'Oeil de la Tempete". Co prawda jeszcze do nas nie dotarła, ale spodziewamy się ją otrzymać najdalej za tydzień. Do tego czasu mogę nastawić sobie stary egzemplarz, który to jest prawdziwą dumą mej kolekcji.  

Jeśli przegapiliście okazję by zamówić sobie ten album to informuję, że w planach jest też wydanie jedynej płyty, która to nie miała jeszcze swojej fizycznej wersji. Mowa o następcy płyty "Noir" (2018) czyli albumie "Blanc". Wszelkie informacje polecam śledzić na facebookowym profilu grupy, wtedy z pewnością nic Wam nie umknie.

A tak prezentuje się reedycja płyty "Dans l'Oeil de la Tempete".

foto: Jean-Pierre Mercier

 

A to już zapakowane koperty dla wszystkich tych szczęśliwców, którzy sfinansowali wydanie tej płyty. Szymon, jak myślisz, które to te nasze?

foto: Jean-Pierre Mercier


 
Jakub Karczyński