Polscy fani będą mieli też niepowtarzalną okazję zobaczyć zespół na tegorocznej edycji festiwalu Soundedit, gdzie wystąpią 24.10. w łódzkim klubie Wytwórnia. Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiedniej konstelacji, czarny kot nie przetnie mej drogi, to powinienem być jednym z tych szczęśliwców, którzy znajdą się pod sceną. Tego samego wieczora wystąpi Marc Almond, więc tym bardziej jestem zmobilizowany by stawić się tego dnia w Łodzi.
Jakub Karczyński
PS Nienachalnie przypominam też o możliwości wsparcia "Czarnych Słońc" poprzez stronę buycoffee. Zainteresowanych odsyłam po ten link: https://buycoffee.to/czarne-slonca. Decyzja o udzieleniu wsparcia lub też nie, to indywidualna sprawa. Nie ma obowiązku, ani żadnego przymusu. Na pieniądzach świat się ani nie zaczyna, ani nie kończy. Równie ważne, a może i ważniejsze są dla mnie komentarze jakie tu zostawiacie. Dzięki temu budujecie razem ze mną to miejsce i sprawiacie, że jest jakieś życie na osiedlu. Zaglądajcie więc tu regularnie, dzielcie się przemyśleniami i wspierajcie artystów kupując ich płyty, bilety na koncerty, merch oraz książki. To właśnie takimi działaniami realnie wspieracie twórców i pozwalacie kulturze wzrastać w siłę.

Płyta już jest w wersji cyfrowej od paru dni, a w Polsce jako CD jest od dziś :).
OdpowiedzUsuńJa już słuchałem wczoraj - zastanawiam się czy nabyć sobie też wersję CD.
Płyta dobra, warta przesłuchania. Ciekawa, nie taka oczywista, nie najłatwiejsza w odbiorze, ale nie w sensie, że ciężkostrawna - po prostu wymaga uwagi i koncentracji - nie może sobie lecieć w tle. ja próbowałem jej przesłuchać czytając książkę, ale po 5 minutach stwierdziłem, że cała uwaga idzie w to czego słucham, a nie w to co czytam i lekturę odłożyłem. a co do koncertu - dwa lata temu zagrali genialnie - w tym roku liczę na powtórkę. cała nowa płyta [niestety tylko 39 minut] a na deser Kansas na bis ;)
Faktycznie, polska premiera tej płyty przypadłą na dzień drugiego października, choć na stronie pewnego sklepu wciąż widnieje data 16 października. Najważniejsze, że zespół wciąż jest aktywny i raczy nas co jakiś czas nowymi płytami.
UsuńCo do zakupu płyty CD to dla nie rzecz oczywista :)
Jeśli chodzi o czas trwania, to lubię albumy, które nie przekraczają godziny, niemniej 39 minut to raczej taki mini album. Dobre i to. Czasem lepszy niedosyt niż przesyt.
W przypadku muzyki The Wolfgang Press skupienie uwagi ma tu od zawsze niebagatelne znaczenie. Ich muzyka wymaga sporej koncentracji bowiem nie tworzą oni muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Trzeba po prostu skupić się na jednej rzeczy bo inaczej umykają nam szczegóły. Ja także nie potrafię słuchać muzyki i czytać książek. Lepiej idzie mi słuchanie i pisanie :P
Pozdrawiam ciepło :)