Jednym z takich muzycznych obiektów pożądania był dla mnie album "Pain Your Wagon" (1987) grupy Red Lorry Yellow Lorry. Oczywiście mówimy tu o wersji CD, bo tylko taka mnie interesuje. Długo przychodziło obchodzić mi się smakiem. Obiekt ten nawet nie pojawiał się w zasięgu mojego wzroku więc już nieco straciłem nadzieję. Wszystko zmieniło się przed paroma dniami, gdy wpisując frazę z nazwą zespołu, mym oczom ukazał się nieoczekiwanie on. Piękny, dostojny i majestatyczny, że tak pozwolę sobie nieco podkolorować rzeczywistość. Ze względu na swą unikatowość, trzeba było liczyć się ze sporym wydatkiem. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności udało mi się w tym czasie spieniężyć pewien muzyczny box, który to komuś był bardziej potrzebny niż mnie. Skorzystałem też ze środków zgromadzonych na buycoffee, a także wypłaciłem zgromadzone zaskórniaki by móc w końcu wypełnić na półce tę lukę. Tym sposobem udało mi się zebrać całą dyskografię Red Lorry Yellow Lorry na płytach CD. Łatwo nie było, ale przecież w życiu najbardziej cenimy nie to co przychodzi bez trudu, lecz to na czym spoczywa nasz krew, pot i łzy.
Innym ciekawym nabytkiem jest także książka "Dzienniki basowe" autorstwa Piotra Pawłowskiego. Cieszę się, że udało mi się ją dorwać, bo choć od jej premiery minęło zaledwie sześć lat, to jej nakład zdążył się już wyczerpać. Kto ma ten ma, a kto chce, ten musi szukać w antykwariatach lub poprzez platformy sprzedażowe. Traf chciał, że w ostatnim czasie przypomniałem sobie o tej pozycji i dość szybko zwęszyłem jej trop. Cena choć nieco wyższa od tej okładkowej, to i tak dużo niższa od tej w jakiej widywałem ją na internetowych aukcjach. Nie było się więc nad czym zastanawiać bo przecież w każdej chwili ktoś mógł mnie ubiec. Jak się wkrótce okazało, po moim zakupie, tytuł ten zniknął ze strony antykwariatu. Dziś znów trzeba wytężać wzrok i nastawiać uszy by wychwycić szmer jej kartek. Jeśli się na nią natkniecie, to bierzcie w ciemno bo to naprawdę ciekawa lektura przybliżająca nam nieco postać autora i jego perypetie. Nie jest to typowa biografia, lecz raczej zbiór felietonów, przemyśleń i wspomnień byłego basisty Made In Poland. Warto odnotować też fakt, że książka nie jest wolna od poczucia humoru, co tylko dodaje jej jeszcze większego kolorytu. Niestety gdzieniegdzie można też napotkać niewielkie chochliki, które jednak w żaden sposób nie są w stanie zniweczyć przyjemności płynącej z lektury tej książki.
Jakub Karczyński

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz