Gdy 1996 roku ukazywała się płyta "Wild Mood Swings", bardziej od muzyki zajmowały mnie kolejne komiksy o Batmanie, Supermanie i Spider-manie, kupowane w lokalnym kiosku. Nie miałem nawet pojęcia, że istnieje taki zespół jak The Cure. Zaistniał on w mej świadomości kilka lat później i stał się istotną częścią mego życia. Poznawałem więc dorobek zespołu z pozycji kogoś, kto spóźnił się na pociąg, więc chcąc go złapać, musi gnać na złamanie karku w kierunku następnej stacji. Ta pogoń trwała kilka lat, nim udało mi się zgromadzić i poznać całą dyskografię grupy. Muzykę poznawałem z kolejnych płyt, zdobywanych z niemałym trudem. Zamawiało się je w sklepie płytowym, lecz nie było pewności, że właścicielowi uda się ją zdobyć w hurtowni. Takie to były czasy. Może nieco siermiężne, ale za to jakie ekscytujące. Gdy już poznałem cały nabożny kanon, który polecali fani na forum thecure.pl, przyszedł czas by sięgnąć i po te albumy odsądzane od czci i wiary. Nie pamiętam już czy najpierw sięgnąłem po "The Top" (1984) czy jednak pierwszy był "Wild Mood Swings", ale faktem jest, że nie wzbraniałem się przed nimi jakoś szczególnie mocno. Być może wpływ na to miał mój krótki staż, a może głowa, której nie przygniatał ciężar oczekiwań. Wcisnąłem więc przycisk play i dałem się porwać szalonemu klaunowi z okładki.
15 lipca 2026
# a to słabe: THE CURE - WILD MOOD SWINGS (1996)
Gdy 1996 roku ukazywała się płyta "Wild Mood Swings", bardziej od muzyki zajmowały mnie kolejne komiksy o Batmanie, Supermanie i Spider-manie, kupowane w lokalnym kiosku. Nie miałem nawet pojęcia, że istnieje taki zespół jak The Cure. Zaistniał on w mej świadomości kilka lat później i stał się istotną częścią mego życia. Poznawałem więc dorobek zespołu z pozycji kogoś, kto spóźnił się na pociąg, więc chcąc go złapać, musi gnać na złamanie karku w kierunku następnej stacji. Ta pogoń trwała kilka lat, nim udało mi się zgromadzić i poznać całą dyskografię grupy. Muzykę poznawałem z kolejnych płyt, zdobywanych z niemałym trudem. Zamawiało się je w sklepie płytowym, lecz nie było pewności, że właścicielowi uda się ją zdobyć w hurtowni. Takie to były czasy. Może nieco siermiężne, ale za to jakie ekscytujące. Gdy już poznałem cały nabożny kanon, który polecali fani na forum thecure.pl, przyszedł czas by sięgnąć i po te albumy odsądzane od czci i wiary. Nie pamiętam już czy najpierw sięgnąłem po "The Top" (1984) czy jednak pierwszy był "Wild Mood Swings", ale faktem jest, że nie wzbraniałem się przed nimi jakoś szczególnie mocno. Być może wpływ na to miał mój krótki staż, a może głowa, której nie przygniatał ciężar oczekiwań. Wcisnąłem więc przycisk play i dałem się porwać szalonemu klaunowi z okładki.
23 czerwca 2026
DARK DECAY FESTIVAL
Soror Dolorosa (FR)
Selofan (GR)
Psyche (CA)
Christ vs Warhol (US)
Days Of Sorrow (DE)
Chaos International* (GB/PL)
Date At Midnight (IT)
This Eternal Decay (IT)
Soft Scent (IT)
Ductape (TR)
Aux Animaux (SE)
Kurschatten (DE)
Bragolin (NL)
Rosengarden Funeral Party (US)
After The Sin (PL)
Poza koncertami będzie też okazja do rozruszania na parkiecie swych zesztywniałych kości. O odpowiednie naoliwienie stawów, zadba grupa doborowych DJ-ów. Nikt zatem na Dark Decay nie powinien się nudzić. Jeśli jeszcze nie zakupiliście biletów, to macie ostatnią szansę by zrobić to nieco taniej, niż w dniu festiwalu. W pogodzie najbliższe dni zapowiadają się niezwykle upalnie, natomiast w "2Progach" powieje chłodem jakiego jeszcze tam nie widziano. Polecam zajrzeć.
Jakub Karczyński
* Z powodów zdrowotnych występ zespołu No More został odwołany. W jego miejsce pojawi się Chaos International.
18 czerwca 2026
TRADYCJA
12 czerwca 2026
MEMENTO MORI DANCE CLUB
Jakub Karczyński
PS Zainteresowanych wsparciem "Czarnych słońc" odsyłam pod ten adres: https://buycoffee.to/czarne-slonca. Zachęcam też do aktywności w komentarzach, bo właśnie tę formę wsparcia cenię sobie najbardziej. Za każde dobre słowo z góry serdecznie dziękuję.






