03 sierpnia 2026

TELEWIZYJNE CIĘCIA

Uwielbiam Television, uważam, że ich płyta "Marquee Moon" (1977) jest pozycją zjawiskową, którą każdy interesujący się muzyką alternatywną, powinien posłuchać przynajmniej raz. Albumem tym udowodnili, że potrafią przekraczać nie tylko muzyczne granice, ale i otwierać drzwi do innych światów.  Szkoda, że pozostawili po sobie zaledwie trzy wydawnictwa. Gdy w grudniu 2025 pisałem o zespole jak i solowych poczynaniach Toma, nie myślałem, że po siedmiu miesiącach znów powrócę na ten szlak. Nie było jakiegoś szczególnego impulsu. Przeglądając stos płyt do przesłuchania, wyjąłem z niego album "Warm And Cool" (1992), który jakoś tak dobrze mnie nastroił, że z ciekawości zacząłem przeszukiwać internet pod kątem solowych płyt Toma. Szybko okazało się, że w serwisach aukcyjnych pojawiły się albumy, których nie miałem na swej półce. Płytę "Dreamtime" (1981) nabyłem bez większego zastanowienia, bo i stan jak i cena w pełni zgadzały się z moimi oczekiwaniami. Z kolei "Flash Light" (1987), który dotąd widywałem tylko na winylu, w końcu objawił się także w postaci CD. Choć cena oscylująca wokół kwoty sto złotych nie była w stanie mnie zniechęcić, to już nędzny stan nośnika już jak najbardziej. Próby negocjacji ceny nie przyniosły większych efektów, więc odpuściłem. Rozpalona wyobraźnia zaprowadziła mnie na niezawodnego Discogsa, gdzie bez większego problemu odnalazłem nieco tańszy egzemplarz i do tego w dużo lepszym stanie. Minusem był jednak stan okładek, które zostały ponacinane. Pomyślałem jednak, że lepsza nieco uszkodzona okładka, niż zacinająca się płyta. Mam jednak nadzieję, że cięcia nie były dokonywane ręką jakiegoś barbarzyńcy. Niszczenie dóbr kultury to rzecz, która nie mieści mi się w głowie. Nie ma na to usprawiedliwienia. Usłyszałem ostatnio, że wykupuje się stare książki naukowe z antykwariatów by uczynić na nich AI. Efektem tej nauki są setki pociętych i zniszczonych książek, które po takiej nauce nadają się już tylko na makulaturę. Obawiam się, że karmimy potwora, który w niedługim czasie stanie się naszym przekleństwem. Gdyby przyznawano nagrody w kategorii generowania problemów, ludzkość byłaby niekwestionowanym mistrzem. Nic dziwnego, że największym zagrożeniem dla naszej planety jesteśmy właśnie my.    


Jakub Karczyński