24 grudnia 2021

KARUZELA DOBRYCH MYŚLI


W związku ze świętami Bożego Narodzenia chciałbym życzyć Wam Drodzy Czytelnicy, abyście te nadchodzące dni spędzili w gronie najbliższych ludzi, w oczach których dojrzycie jedynie życzliwość. Niech to co złe zostanie za nami, a kręte drogi naszych rodzinnych relacji (jeśli takowe macie) niechaj znów staną się proste. Życzmy sobie także, aby świat znów wskoczył na właściwe tory tak w kwestii pandemii jak i polityki. Nie zawracajmy sobie jednak nią głowy przy świątecznym stole, bo przecież jest tyle ważniejszych spraw i ciekawszych tematów do poruszenia. Posłuchajmy pięknej muzyki, nie tylko tej świątecznej, ale też tej zwyczajnej, w której również zawiera się sporo magii.

Mam nadzieję, że słowa te zastają Was w dobrym zdrowiu. Liczę na to, że będzie ono Wam dopisywać także i w przyszłym roku. Dbajcie o siebie oraz swych najbliższych i miejcie w głowach tylko piękne myśli. Nie zapominajcie także o uśmiechu bo czasem drobny gest może odmienić komuś dzień. Wesołych Świąt.


Jakub Karczyński

23 grudnia 2021

RETRO NOSTALGIA


Mam to szczęście, że wychowałem się jeszcze w świecie bez internetu, dzięki czemu zaznałem uroków analogowego życia jakby to dziś można powiedzieć. Funkcjonowałem w rzeczywistości kaset magnetofonowych, płyt CD, stacjonarnych sklepów muzycznych, komiksów TM-Semic, gum Turbo, oranżady w woreczkach oraz fanzinów tworzonych przez pasjonatów z różnych dziedzin. Muzyczne fanziny pisały o tym, o czym nie można było przeczytać w prasie. Eksplorowały takie muzyczne głębiny, na które mało kto odważał się zejść. Dziś ich miejsce zajęły blogi między innymi taki jak mój. Niemniej czasami łapię się na tym, że nieco tęsknię do tych czasów, gdzie o wszystko trzeba było się postarać. Nic nie przychodziło łatwo, ale za to jak już przyszło to człowiek traktował to jakby odkopał św. Graala. Czy ktoś pamięta jeszcze drukowane katalogi, z których zamawiało się płyty? To był dopiero kosmos. Taki internet na papierze. Przeglądało się kolorowe okładki płyt i syciło oczy bo wszystko było takie nowe i fascynujące. Płyty zamawiało się na czuja bazując w dużej mierze na okładce i krótkiej charakterystyce gatunkowej umieszczonej pod każdym tytułem bo przecież nie można było sobie ich odsłuchać.  Opłacało się takie zamówienie na poczcie poprzez przekaz pocztowy i czekało się niecierpliwie na listonosza. Takie to właśnie były czasy, gdy katalogi płytowe czy zwykłe kserowane fanziny urastały często do roli czegoś niebywałego. Chłonęło się z nich zdjęcia oraz informacje i nasiąkało nimi niczym gąbka. Z tych partyzanckich czasów pozostało mi trochę fanzinów, książeczki z tłumaczeniami tekstów piosenek oraz jedna płyta w postaci albumu "Prelude To A Sentimental Journey" (2000) Cemetery Of Scream. Dawno jej nie słuchałem choć do dziś bardzo ją lubię. Opleciona wspomnieniami pozostaje piękną pamiątką tamtych czasów.

Idea DIY (Do it yourself) zapoczątkowana przez ruch punk wydała piękne plony, ale pamiętać o tym będą tylko ludzie, którzy byli w centrum tych wydarzeń bowiem chyba do dziś nikt w naszym kraju profesjonalnie nie opisał zjawiska jakim były fanziny. Szkoda bo to temat niezwykle ciekawy, ale i nastręczający sporo problemów jak choćby brak fachowej literatury, do której można by się było odwołać. Iście syzyfowa praca, ale może znajdzie się ktoś odważny kto ruszy z tą motyką na słońce.


Jakub Karczyński

15 grudnia 2021

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH


Normalny słuchacz gdy kupuje płytę to nabywa ją raz i na tym sprawa się zwykle kończy. Czasem decyduje się na jej ponowny zakup, gdy pojawia się jakieś wydanie rocznicowe, wzbogacone o dodatkowe nagrania. W przypadku kolekcjonerów płyt sprawa wygląda nieco inaczej. Ich zbiory pełne są zdublowanych albumów, które dla zwykłego zjadacza chleba będą niepotrzebnym wydatkiem i zbędnym zagracaniem półek. Jednakże jeśli dobrze by się zagłębić w temat szybko okaże się, że płyta płycie nie równa. Aby nie być gołosłownym posłużę się przykładem płyty "Pandemonium" (1994) grupy Killing Joke. Przed kilkoma dniami udało mi się pozyskać, a właściwie odzyskać album w wersji wydanej przez ZOO Entertainment/BMG, której kiedyś się nieopatrznie pozbyłem. Ta edycja charakteryzuje się fioletowym nadrukiem na płycie. Posłałem ją w świat z chwilą zakupienia remastera z 2005 roku, ale po pewnym czasie zrozumiałem swój błąd. Próbując go naprawić zakupiłem przed kilkom laty starą edycję, ale okazało się, że to zupełnie inne wydanie bowiem nadruk na płycie wydanej przez Butterfly Recordings/Rough Trade był granatowo żółty. Trochę gryzło mi się to kolorem poligrafii więc sukces był połowiczny. Gdy zestawiłem ze sobą obie edycje okazało się, że nawet okładki się różnią począwszy od wyrazistości liter, a skończywszy na kadrowaniu. Obraz z okładki dla Butterfly Recordings/Rough Trade jest większy, ale większy nie znaczy lepszy. W mojej ocenie okładka dla ZOO Entertainment/BMG wypada dużo lepiej choćby ze względu na fakt wyrazistości kolorów oraz spójności w doborze barw. Oceńcie zresztą sami.

ZOO Entertainment/BMG

Butterfly Recordings/Rough Trade

Największe kuriozum o jakim usłyszałem to reedycja tej płyty dokonana w 2020 roku gdzie na przodzie okładki zamieszczono napis "front cover", a z tyłu "back cover". Tak na wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości. 

Jak widzicie diabeł tkwi w szczegółach.

 

Jakub Karczyński

03 grudnia 2021

KWIATY NA PUSTYNI


Co za wiadomość. Właśnie dziś (01.12.2021) gruchnęła informacja, że 30 kwietnia do Poznania zawita Clan Of Xymox. Aż chciałoby się powiedzieć, że czas wielki. Dziwię się, że do tej pory nikt nie potrafił wykorzystać koncertowego potencjału drzemiącego w stolicy Wielkopolski. Lokalizacja na trasie Berlin - Poznań - Warszawa czyni ją wymarzonym miejscem do międzynarodowych widowisk. Czemu zatem coś co powinno być oazą zmieniło się w pustynię? Być może problemem jest brak odpowiedniej sali koncertowej, a może problem tkwi w organizatorach. Cieszę się, że agencja Winiary Bookings wywodząca się nomen omen z Poznania, próbuje w jakiś sposób odczarować tę koncertową pustynię. Dzięki jej działaniom udało się wreszcie sprowadzić Clan Of Xymox do Poznania. Dodam, że są oni też odpowiedzialni za szereg koncertów w całej Polsce i to nie byle jakich artystów. Zapamiętajcie sobie tę nazwę bo jeszcze niejednokrotnie się z nią spotkacie. A tak na marginesie dodam, że jednym z filarów tej agencji jest syn mojego dobrego znajomego. Jak tak obserwuję sobie jego poczynania to ręce same składają się do oklasków. W dość krótkim czasie wyrośli na liczącego się gracza w kwestii koncertów. Trzymam za nich kciuki i życzę im dalszych sukcesów.

Żeby nie było, że na blogu dominuje ostatnio wyłącznie temat Clan Of Xymox to pochwalę się, że we wtorek (30.11.) dotarła wreszcie płyta Handful Of Snowdrops, o której pisałem w jednym z poprzednich postów. Przebycie drogi z Kanady do Polski zajęło jej blisko miesiąc. Gdyby dodać do tego czas oczekiwania na jej wyprodukowanie to jak nic zebrałoby się pół roku. Warto było jednak uzbroić się w cierpliwość bo nie dość, że otrzymaliśmy wzbogaconą edycję płyty "Dans l'Oeil de la Tempete" (1991) to jeszcze jej mikroskopijny nakład dodatkowo podnosi jej rangę. Album wydano zaledwie w stu kopiach, z czego dwie trafiły do Polski. O tylu przynajmniej wiem. Już dziś śmiało można zatem powiedzieć, że to prawdziwy biały kruk, który będzie tylko zyskiwał na wartości. Nie to jest jednak najważniejsze, bo przecież pieniądze raz są, a raz ich nie ma, a emocje, wrażenia i muzyka zostają z nami na całe życie. I tego się trzymajmy.

Jakub Karczyński

28 listopada 2021

OSTATNI AKORD CLAN OF XYMOX


Wszystko już jasne. Karty odkryte przynajmniej jeśli chodzi o koncert Clan Of Xymox w stolicy Dolnego Śląska. Tak jak przewidywałem, repertuar oparty był nie na nowej płycie jak można by przypuszczać, a na utworach z bliższej jak i dalszej przeszłości. Zapewne taki stan rzeczy ucieszył większość zgromadzonych, ja jednak po cichu liczyłem na kilka fragmentów płyty "Limbo". Nic to, miejmy nadzieję, że kolejne trasy koncertowe będą już bogatsze o kilka nagrań z tej płyty. Nie ma jednak co narzekać bo koncert w Starym Klasztorze był o wiele lepszy niż ten, który zespół zagrał przed bodajże rokiem w sali A5. I żeby była jasność, winę za taki stan rzeczy trzeba złożyć na barki miejsca, w którym to odbywał się ten koncert. Sala A5 akustykę ma raczej średnią, a przy głośniejszych fragmentach w uszach słuchaczy pojawia się pisk. Tak było na Clan Of Xymox, tak też było na Fields Of The Nephilim. Dobrze, że tym razem zorganizowano ten występ w Sali Gotyckiej bo to wręcz wymarzone miejsce dla takiej muzyki. Dźwięk perfekcyjny, światła bez zarzutu no i publika, która tego wieczora szczelnie wypełniła to miejsce. Gdy tam przybyliśmy nie wiedziałem, że to ostatni koncert Clan Of Xymox w tym roku. Dowiedziałem się o tym dopiero podczas występu, co ogromnie mnie ucieszyło bo zwykle są to występy będące taką wisienką na torcie. Tak też było i tym razem. Zespół dał z siebie wszystko by publiczność opuszczając przytulne mury Starego Klasztoru nie czuła się rozczarowana. Repertuar koncertowy był niemal identyczny jak ten, który zaprezentowali w A5 z kilkoma drobnymi wyjątkami. Otóż z nowej płyty poza utworem No Tomorrow pojawił się także Lockdown zagrany już na bis. Pełna rozpiska dostępna jest pod wpisem stąd też ograniczę się bardziej do moich wrażeń i przemyśleń niż do relacjonowania koncertu krok po kroku. Nie miałoby to większego sensu bowiem tak jak już wspomniałem repertuar obu koncertów był bardzo zbliżony. Różnica polegała na innej kolejności utworów, ilości kompozycji oraz rzecz jasna na kilku repertuarowych niuansach. I tak w sali A5 grupa zaprezentowała siedemnaście kompozycji z czego nagrania Leave Me Be, Cry In The Wind, Farewell wypadły z koncertowej rozpiski w Starym Klasztorze. Najbardziej żal mi Cry In The Wind, ale nie ma co rozpaczać bowiem tego wieczora zespół uraczył nas aż dwudziestoma utworami. Poza wspomnianymi dwoma akcentami z płyty "Limbo" mogliśmy też posłuchać takich kompozycji jak Your Kiss z płyty "Days Of Black" (2017), a z albumu "Spider On The Wall" wybrzmiały nagrania All I Ever Know, Lovers oraz utwór tytułowy. I choć repertuar nijak miał się do mojej set listy marzeń to i tak świetnie się bawiłem. Być może wpływ na to miało doskonałe miejsce w jakim się ulokowaliśmy bowiem koncert przyszło nam oglądać z balkonu siedząc sobie wygodnie na krzesełkach. Dźwięk, który tam docierał był selektywny i perfekcyjnie wypełniał tę niewielką przestrzeń. Nie pozostawało nam więc nic innego jak tylko delektować się muzyką.

Nie byłbym sobą gdybym nie zajrzał na stanowisko z płytami i gadżetami, które to Clan Of Xymox przywiozło ze sobą do Wrocławia. Niestety z płyt CD miałem już praktycznie wszystko. Po cichu liczyłem, że uda mi się kupić tam dwupłytowe wznowienie płyty "Twist Of Shadows", ale niestety nie było jej tego wieczora wśród wystawionych albumów. Zaintrygowało mnie jednak coś innego. Pośród asortymentu dostrzegłem płytę winylową, która to była dla mnie kompletną zagadką. Nazywała się Aleatory Chaos - Third Chapter. Po bliższym zapoznaniu się z opisem dowiedziałem się, że to czteroutworowa składanka, limitowana zaledwie do trzystu kopii. Znaleźć na niej można wersję demo utworu No Words podpisaną skróconą nazwą Xymox, która to następnie trafiła na płytę "Subsequent Pleasures" (1983). Pozostałe trzy nagrania sprokurowały Vacant Stares, Oby Wolf i Abu Nein. Nazwy te były mi absolutnie obce, ale nie stanowiło to dla mnie większego problemu bowiem lubię odkrywać nowe zespoły. Postanowiłem więc nabyć tego winyla. Jeszcze chwila namysłu, a obszedłbym się smakiem bowiem była to ostatnia sztuka. Niemal natychmiast po uiszczeniu zapłaty podszedł do mnie ktoś by obejrzeć tego winyla i pogratulował zakupu. W głosie pobrzmiewał jednak zawód. Doskonale go rozumiem bo i mnie zdarzyła się podobna sytuacja, której do dziś nie mogę odżałować. Zbyt długi namysł może nas w przyszłości sporo kosztować, zwłaszcza jeśli są to tak limitowane wydawnictwa, które znikają z rynku w tempie błyskawicznym. Bądźcie więc czujni by okazja nie przeszła Wam koło nosa.

Jakub Karczyński

 

SETLISTA - CLAN OF XYMOX - WROCŁAW - 20.11.2021 - STARY KLASZTOR

01. Strangers
02. Your Kiss
03. No Tomorrow
04. Emily
05. All I Ever Know
06. Lovers
07. Loneliness
08. Spider on the Wall
09. Louise
10. She
11. A Day
---
12. Hail Mary
13. Jasmine & Rose
14. Lockdown
---
15. This World
16. In Love We Trust
17. Going Round
---
18. Musoviet Mosquito
19. Obsession
20. Backdoor

12 listopada 2021

TROPEM CLAN OF XYMOX


Dwudziestego listopada do Wrocławia zawita grupa Clan Of Xymox, która to przyjedzie promować swój najnowszy album "Limbo". Jako że jest to niezwykle udane wydawnictwo nie mogłem sobie odmówić przyjemności zobaczenia ich na żywo. Byłby to mój drugi koncert Clan Of Xymox, który nota bene znów przyjdzie mi oglądać w stolicy Dolnego Śląska. Liczę na to, że tym razem skład uzupełni Mojca Zugna, której to zabrakło poprzednim razem. 

Ciekawi mnie jak będzie wyglądał repertuar tego koncertu. Czy będzie on oparty w dużej mierze na nowych nagraniach czy może powędrujemy w przeszłość i powspominamy sobie stare dzieje. Z nowej płyty najbardziej chciałbym usłyszeć zwłaszcza takie kompozycje jak The Great Reset, Forgotten, No Way Out, In Control czy Dystopia. Niestety przeglądając rozpiskę z koncertu w Gdańsku widzę, że pojawiło się tam tylko jedno nagranie z tej płyty. Jeśli taki scenariusz powtórzy się we Wrocławiu będę nieco niepocieszony. Wiem, że każdy fan Clan Of Xymox marzy o tym by na koncercie pojawiło się coś z dwóch pierwszych płyt, na co też rzecz jasna liczę, ale dla osób czytających "Czarne słońca" nie powinno być zaskoczeniem, że najbardziej wyczekuję dźwięków z płyty "Twist Of Shadows" (1989). Podczas ostatniej wyprawy do Wrocławia ze sceny popłynęło genialne Obsession i chyba na wiele więcej nie ma co liczyć. Szkoda bo przecież album ten obfitował w świetne utwory, które z pewnością wzbogaciłyby koncert.

Analizując sobie rozpiski utworów, które pojawiały się w ostatnim czasie na trasie grupy jasno widać, że kręgosłup repertuarowy jest ustawiony dość sztywno. Zmienia się tylko kolejność utworów choć nie brakuje też miast, gdzie program wygląda nieco bardziej interesująco. Wiem, że dla zespołów łatwiej jest zbudować sobie stałą bazę utworów i dokonywać niewielkich korekt, ale wpływa to niestety na atrakcyjność koncertów, które stają się przez to dość przewidywalnie. Miejmy nadzieję, że poza tą żelazną klasyką pojawi się też kilka zaskoczeń. Gdyby to ode mnie zależało ułożyłbym setlistę w oparciu o te kompozycje:

Cry In The Wind

Equal Ways

Theme I

Medusa

Back Door

Obsession

Blind Hearts

A Million Things

In The City

Phonix Of My Heart/Wild Thing

At The End Of The Day

Wild Is The Wind

Jasmine And Rose

Eternally

Be My Friend

Sea Of Doubt

Morning Glow

Tears Ago

The Climate Changed

Love's On Diet

The Great Reset 

Forgotten

Dystopia

To byłoby spełnienie moich koncertowych marzeń jeśli chodzi o koncert Clan Of Xymox, ale wiem, że na taką set listę nie ma nawet co liczyć. Pozostaje zadowolić się tym co będzie i czerpać z tego koncertu jak najwięcej przyjemności. Cokolwiek by się nie pojawiło, cieszę się, że oto znów będę mógł stanąć oko w oko z jednym z moich ukochanych zespołów.

 

Jakub Karczyński

05 listopada 2021

30 LAT MINĘŁO

foto: Jean-Pierre Mercier

Nie wiem czy znacie lub pamiętacie twórczość takiego kanadyjskiego zespołu Handful Of Snowdrops. Pisałem o nich kilkukrotnie na łamach "Czarnych słońc" czy to przy okazji ukazywania się nowych płyt jak i też za sprawą zakupu starszych pozycji jak choćby "Dans l'Oeil de la Tempete" (1991). Co spostrzegawczy czytelnik zauważył pewnie, że oto w tym roku przyszło tej płycie świętować swoje trzydziestolecie i w związku z tym Jean-Pierre Mercier wpadł na pomysł by wydać go ponownie wzbogacając album o dodatkowe treści. Od pomysłu do realizacji długa droga, na której to co i rusz pojawiają się wyboje. Pierwszym problemem była kwestia pieniędzy. Nauczony jednak doświadczeniem zdobytym przy wydawaniu swych ostatnich płyt, Jean-Pierre postanowił zwrócić się do swych fanów i wydać ten album pod warunkiem, że znajdzie się odpowiednio dużo chętnych, którzy sfinansują ten projekt. Oczywiście i tym razem fani stanęli na wysokości zadania. Zebranie potrzebnej kwoty poszło niezwykle sprawnie, dzięki czemu Jean-Pierre mógł puścić machinę w ruch. Na efekty trzeba było jednak poczekać około pięciu miesięcy jednak czego jak czego, ale cierpliwości to mi nie brakuje. Dorzuciłem więc swoje trzy grosze, namówiłem znajomego i w ten oto sposób staliśmy się posiadaczami tej jedynej w swoim rodzaju edycji genialnej płyty "Dans l'Oeil de la Tempete". Co prawda jeszcze do nas nie dotarła, ale spodziewamy się ją otrzymać najdalej za tydzień. Do tego czasu mogę nastawić sobie stary egzemplarz, który to jest prawdziwą dumą mej kolekcji.  

Jeśli przegapiliście okazję by zamówić sobie ten album to informuję, że w planach jest też wydanie jedynej płyty, która to nie miała jeszcze swojej fizycznej wersji. Mowa o następcy płyty "Noir" (2018) czyli albumie "Blanc". Wszelkie informacje polecam śledzić na facebookowym profilu grupy, wtedy z pewnością nic Wam nie umknie.

A tak prezentuje się reedycja płyty "Dans l'Oeil de la Tempete".

foto: Jean-Pierre Mercier

 

A to już zapakowane koperty dla wszystkich tych szczęśliwców, którzy sfinansowali wydanie tej płyty. Szymon, jak myślisz, które to te nasze?

foto: Jean-Pierre Mercier


 
Jakub Karczyński