05 marca 2026

PŁYTOWE SEKRETY


Nabywanie płyt z drugiej ręki, niesie ze sobą zawsze element niepewności co do jakości nośnika, stanu zachowania poligrafii jak i jego oryginalności. To ryzyko, które trzeba podjąć, chcąc zdobyć albumy, których próżno szukać już w oficjalnej dystrybucji. Wygrzebywanie płyt z prywatnych kolekcji, ma w sobie czasami jeszcze pewien walor, o którym słów kilka poniżej. Pomysłem na ten wpis, była sytuacja sprzed kilku dni, gdy chcąc sprawdzić stan tylnej okładki albumu "Autogeddon" (1994) [swoją drogą, okropny materiał], wyjąłem tackę na płytę. Nie spodziewałem się tam ujrzeć niczego poza rzeczoną okładka, tymczasem jej poprzedni właściciel, świadomie czy też nie, postanowił zrobić z niej kapsułę czasu. Przyznam, że bardzo lubię tego typu znaleziska, bo dostarczają nam cenne informacje nie tylko na temat samej płyty, ale i nakreślają nam portret właściciela. Wiedza ta, nie ma na celu nikomu zaszkodzić, lecz wyjawić nam miejsce i okoliczności nabycia danej płyty. I tak, znaleziony w pudełku paragon oraz potwierdzenie płatności z karty, pozwoliły mi ustalić, że album ten został zakupiony w "Selectadisc" w Londynie, w dniu 17 stycznia 1998 roku. Nabywca o imieniu Russell, nabył najprawdopodobniej dwie płyty, lecz paragon nie zdradza szczegółów. W latach dziewięćdziesiątych, wiele sklepów posługiwało się najprostszymi kasami fiskalnymi, które drukowały tylko niezbędne minimum informacyjne. Stąd też paragon z "Selectadisc" zdradza nam kwoty, lecz nie nazwy nabytych towarów. Sądząc po cenach, musiały to być płyty wyprzedażowe. Średnik kurs funta brytyjskiego w tym dniu wynosił 5,54, więc Russel zostawił w sumie w sklepie niecałe 70 funtów. Płatności dokonano kartą Delta, co może wskazywać zarówno na turystę ze Stanów jak i mieszkańca Wysp Brytyjskich. W tym temacie nie mam stu procentowej pewności. Swoją drogą, zobaczcie sami ile informacji można wyczytać z jednego paragonu i potwierdzenia płatności. Zostawmy już jednak Rusella i przyjrzyjmy się sklepowi, w którym to dokonano zakupu owych płyt.

"Selectadisc" to obiekt, którego próżno dziś już szukać na mapie Londynu. Znajdziecie go jednak na okładce płyty "(What's The Story) Morning Glory?" grupy Oasis. Widać go po lewej stronie ulicy. Warto też przyjrzeć się okładce reedycji, która przedstawia jej obecny widok. Co prawda "Selectadisc" zniknęło już z krajobrazu Berwick Street, ale spójrzcie tylko co mieści się po drugiej stronie ulicy. Bez większego problemu można dostrzec szyld sklepu "Sister Ray", z którego to dotarła do mnie niedawno płyta T.S.O.L. "Beneath The Shadows" (1982). Jak widać życie nie znosi próżni i w miejsce jednego sklepu z płytami powstał kolejny, który niejako kontynuuje tę piękną tradycję. Jeśli kiedyś zawitam w te strony, z pewnością do niego zajrzę, bo czuję, że skrywa on w sobie mnóstwo muzycznych skarbów, które warto byłoby mieć na swej półce. Póki co, pozostaje mi odwiedzić moje lokalne sklepy z płytami, które również potrzebują naszego wsparcia.


Jakub Karczyński

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz