1. Przede wszystkim WOLNOŚĆ. Mając w domu odtwarzacz CD i kolekcję płyt, to ty jesteś właścicielem muzyki. Nie musisz płacić comiesięcznego haraczu, a także nie jesteś na łasce serwisu, ani artystów, którzy w każdym momencie mogą wycofać z niego swoją muzykę. Do domowej kolekcji masz dostęp tylko ty i ewentualnie twoi najbliżsi.
2. BRAK REKLAM. Nie musisz nikomu nic płacić, aby nie emitowano ci reklam. Nikt z nas nie lubi nachalnych reklam, które współczesny świat stara się nam wpychać na wszelkie możliwe sposoby. Gdzie by się człowiek nie obrócił, wszędzie reklamy dlatego też przestrzeń, która jest ich pozbawiona jest szczególnie cenna.
3. INTERNET to nieodzowny element potrzebny by skorzystać z platform streamingowych. Jeśli go zabraknie, możecie sobie co najwyżej pomarzyć o słuchaniu muzyki. Innym irytującym aspektem jest chwilowa utrata sieci i oczekiwanie na jej powrót. Pół biedy, gdy jest to sytuacja jednostkowa, gorzej gdy tracimy ją średnio co pięć minut. Do słuchani muzyki z domowego stereo wystarczy prąd i kolekcja niezniszczonych płyt.
4. CD to JAKOŚĆ dźwięku, która pozostaje niezmienna bez względu na upływający czas i eksploatację nośnika, czego nie można powiedzieć o czarnych płytach. Miłośnicy winyli cenią sobie ten nośnik ze względu na ciepłe, analogowe brzmienie, które ponoć najwierniej oddaje nagrany dźwięk. Może i racja, ale szczerze mówiąc, słuchając muzyki z płyt CD, nie martwi mnie sterylne, czyste brzmienie, bo skupiam się na kompozycjach, a nie na walorach dźwięku. Winylowe bractwo zapomina też, że każdy odsłuch winyla obniża jego jakość, czego nie można powiedzieć o użytkowaniu płyt CD.
5. Namacalna GRAFIKA. W przeciwieństwie do mini graficzek wyświetlanych w serwisach streamingowych, płyty CD, a zwłaszcza winyle oferują nam piękne grafiki, które niejednokrotnie są małymi dziełami sztuki. Co ważne, można je podziwiać bez konieczności dostępu do internetu.
6. Aspekt KOLEKCJONERSKI, to kolejna wartość dodana do nośników fizycznych, który potrafi przerodzić się w życiową pasję. Zdobywanie kolejnych płyt, kompletowanie dyskografii ulubionych zespołów czy twórców, wyznacza nam cel, któremu próbujemy sprostać. Im rzadsza płyta tym więcej energii i środków potrzeba na jej zdobycie, ale gdy już nam się to uda, zyskujemy nie tylko kolejny nabytek do kolekcji, ale i ogrom satysfakcji. Przypomina to nieco polowanie, ale w odróżnieniu od niego, tutaj nikt nie traci życia lecz co najwyżej nieco pieniędzy.
7. SKUPIENIE uwagi. Słuchanie muzyki z fizycznych nośników wymaga od nas pewnego zaangażowania w ten proces. Oddajemy się temu podobnie jak lekturze książki, stąd też poświęcamy mu maksimum naszej uwagi. W przypadku słuchania muzyki z serwisów streamingowych o naszą percepcję walczą w tym czasie też inne aplikacje zainstalowane w telefonie.
8. Kolekcjonowanie płyt to także INWESTYCJA. Streaming wymusza nieustanne wydatkowanie pieniędzy użytkownika jeśli chce mieć on dostęp do jego zasobów, podczas gdy zakup płyty to wydatek jednorazowy. Zebrana w ten sposób kolekcja po latach może okazać się niezwykle cenna, z uwagi na fakt, że wiele z tych płyt nie będzie już dostępnych w powszechnym obiegu. Nawet jeśli zostaną wznowione, to i tak stare edycje są dla kolekcjonerów szczególnie cenne.
9. INWIGILACJA w dobie internetu to rzecz tak powszechna, że chyba już nikogo nie dziwi, że nasze wybory są skrupulatnie odnotowywane przez korporacje. Nie każdy jednak ma ochotę dzielić się każdym aspektem swojego życia, stąd też poszukiwanie azylu nie wydaje się niczym dziwnym. Muzyka słuchana z płyt CD czy winyli zapewnia nam całkowitą prywatność. No chyba, że mieszkamy w bloku i słuchamy muzyki wyjątkowo głośno przez ściany, sufit i podłogę. Wtedy to nasze preferencje muzyczne pozna kilku najbliższych sąsiadów. Gwarantuję że większość z nich zachowa tę wiedzę dla siebie, a tylko nieliczni podzielą się nią z dyspozytorem miejscowej policji.
10. Płyty to także WSPOMNIENIA. Przechowują w sobie nie tylko muzykę, ale i niekiedy łączą się z przeszłością, przypominając nam o miejscach, ludziach czy okolicznościach ich zakupu. W przypadku serwisów streamingowych czy plików mp3 takowy łącznik po prostu nie ma racji bytu.
Mam nadzieję, że dość dokładnie odpowiedziałem na pytanie zawarte w tytule tego posta i wyjaśniłem moją motywację w temacie zbierania płyt. Kto wie, może wydrukuję sobie najważniejsze hasła tego dekalogu na jakiejś koszulce i w razie pytania, obnażę ją jak nie przymierzając ekshibicjonista, by tym samym zaspokoić ciekawość pytającego. Może skłoni go to do refleksji nad światem w jakim przyszło nam żyć, gdzie prawo do prywatności gwałcone jest na każdy kroku, a nasze dane wędrują z rąk do rąk. Niby się na to godzimy udzielając zgód marketingowych, ale czy tego chcemy? Czy o takim świecie marzyliśmy? Czy czujemy się w nim bezpiecznie i komfortowo? Na te pytania, niech każdy odpowie sobie sam.
Jakub Karczyński
PS Jeśli chcielibyście wesprzeć moją działalność piśmienniczą, zachęcam do udzielenia kawowego wsparcia poprzez stronę BUYCOFFEE_CZARNE-SLONCA

Witam. Mógłbyś mi podać adres lub skrzynkę pocztową, bo chciałbym Ci wysłać moją płytę, którą właśnie wydałem. Pozdrawiam - Jacek Wilczyński
OdpowiedzUsuńCześć. Odezwij się do mnie w tym temacie na adres kiur@wp.pl
UsuńPozdrawiam. Jakub
też już się nie mieszczę z płytami. choć mam mniej niż Ty co widać na załączonym obrazku. no ale miałem 20 lat przerwy w kupowaniu cd -- nie dysponując tak dużą przestrzenią do zagospodarowania musiałem w którymś momencie przenieść się na wersje cyfrowe [ale nigdy żaden streaming]. teraz wróciłem do kupowania cd i już po 4 miesiącach przybyło mi tyle, że muszę jakoś swoją prywatną przestrzeń przearanżować bo na razie wszystko nowe leży na wierzchu :)
OdpowiedzUsuńJak głosi Biblia: "W niebie będzie większa radość z jednego nawróconego grzesznika, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia." Hehehe. Tak mi się jakoś skojarzyło z tym Twoim powrotem do kupowania płyt. Faktycznie, radość nie tylko w niebie, ale i na ziemi.
Usuńale ja nie przeczę, że grzeszę dalej! to znaczy oprócz cd - i tak przybywa mi również i cyfrowych wersji płyt - to łatwiej zdecydowanie składować...
UsuńCieszy jednak, że po tak długiej przerwie, wróciłeś do zbierania płyt.
UsuńZgadzam się Jakubie w całej rozciągłości. Co mógłbym jeszcze dodać? Uzupełnienie punktu pierwszego. Żyjemy w takich czasach, że w każdej chwili ktoś może wpaść na pomysł że dany zespół czy gatunek jet zły (ot tak po prostu) i takie albumy z sieci zostaną usunięte.
OdpowiedzUsuńDalej. Bardzo wielu albumów czy wykonawców nie ma w ogóle w streamingu.
Jak wspomniałeś, większość moich znajomych także jest zdziwiona tym, że kupuję płyty, ale jak już do mnie przyjdą i zobaczą całe ściany w kompaktach, to widać, że robi to na nich ogromne wrażenie. Szczególnie panów dopada sentyment i widać (oraz słychać), że żałują iż zaprzestali kupować płyty, że może do tego wrócą. I znam jednego, który po obejrzeniu moich zbiorów wrócił do kupowania płyt. I muszę przyznać, że przez ostatnie kilka lat zbudował ładną kolekcję.
Ale co ja o kolegach. Weźmy mojego syna. Też był zdziwiony, że stary ciągle kupuje płyty. Jemu wystarczy telefon. Ale pewnego dnia (był chwilę po studiach) przyjechał do domu rodzinnego nieco zdołowany (zawód miłosny) i włączył sobie płytę Marillion "Misplaced Childhood". Słuchał jak w transie. Porządne ojcowskie stereo, w rękach książeczka, pod tyłkiem fotel i okazało się, że to całkiem inny świat. Było to widać po jego twarzy. Po jakimś czasie wyjechał do innego miasta, zaczął pracę, wynajął małe mieszkanko i... zaczął kupować płyty CD. Póki co kolekcję ma malutką, ale sumiennie ją powiększa. A ja co jakiś czas dorzucam mu coś do jego płytoteki. Nasze gusta muzyczne się różnią, ale jak sam powiedział "Tata, dopiero teraz doceniam twoją pasję i posiadanie nośników fizycznych. Całkiem inaczej się słucha i przeżywa muzykę" Wzruszył mnie.
Ludzie wydają pieniądze na różne rzeczy: samochody, telefony, masę ciuchów czy butów, sprzęt wędkarski, podróże. Ja wydaję na płyty bo to moja największa pasja. I tego, do czasu aż się z tego świata wyloguję, będę się trzymał.
Pozdrawiam